wtorek, 30 września 2008

Drogie Panie ... dzisiaj dzień chłopaka! Patrynia pamiętała i obdarowała mnie bąboladą ! Ciekawe czy Wasze dziewczyny też pamiętały ?

Ale dzisiaj nie o tym. W weekend ( jak już wspominałem w poprzednim wpisie ) był plener. Co prawda zabrakło składu na wyjazd do Bytomia ale myślę, że Włocławek wcale nie był gorszym wyborem.

Jako wsparcie zabrałem koleżankę Kaśkę ( szuka męża ale o tym to może przy następnej okazji ) i sobota przebiegła pod znakiem szukania tematów. Zaczęło się obiecująco -przez pół drogi przebijaliśmy się przez gęstą mgłę. Oczyma wyobraźni widziałem efekty. Oczywiście nigdy nie jest tak jak by się chciało i na miejscu zastaliśmy mocne rażące słońce ( kto kiedyś robił analogiem to wie jak to jest kiedy w obu aparatach siedzi negatyw iso 400 a światła jest co najmniej 3 razy tyle niż by się chciało).

W poszukiwaniu śniadania obraliśmy kierunek dworca kolejowego. Idąc 'podobno' reprezentacyjną ulicą Włocławka mijaliśmy kamienice i podwórka rodem z najciemniejszych zakamarków warszawskiej dzielnicy Praga.Na dzień dobry zafundowaliśmy sobie po naleśniku ze szpinakiem i serem feta. Smakowało bardzo a porcje takie że zrobiłem się głodny dopiero po 9 godzinach. Po śniadaniu ruszyliśmy do celu - opuszczonej Fabryki Celulozy.


Po kilku minutowym spacerze dotarliśmy na miejsce i oczom naszym ukazał się widok mocno nadszarpniętych zabudowań fabrycznych.
Oczywiście nie było mowy o jakimś strażniku czy płocie. Kilka wymalowanych napisów, że niby grozi zawaleniem czy śmiercią. Takie podejście do sprawy nie robi chyba na nikim wielkiego wrażenia.
Niestety część zabudowań jest w zaawansowanej fazie rozbiórki więc wszystkich zainteresowanych zachęcam do odwiedzania tego uroczego miejsca zanim pojawią się tam jakieś lofty czy inne osiedle strzeżone.Miasto jak i pozostałości po Włocławskiej Fabryce Celulozy ma ogromny potencjał więc prawdopodobnie zostanie odwiedzone raz jeszcze przy korzystniejszych warunkach oświetleniowych.

Po więcej zapraszam do galerii Kaśki.

czwartek, 25 września 2008

Dzisiejsza odsłona dedykowana prawdopodobnie pierwszej osobie która odwiedziła mojego bloga a mianowicie Tadeuszowi znanemu także jako Pan Cygaro. Poniekąd będzie to także odsłona dedykowana jego małżonce Asi znanej jako Cyber Kot. Zdjęcia pochodzą z dnia zaślubin w którym dane mi było brać udział.

Był to miły czas ... świeciło słońce i ogólnie fajnie było. Teraz jest szaro i ponuro. Aby poprawić nastroje powstał pomysł wyjazdu w plener - oczywiście z zamysłem zrobienia kilku fantastycznych fot. Są 2 opcje. Pierwsza to wypad na weekend gdzieś na Śląsk - okolice Bytomia. Opcja druga to sobotni wypad na całodniowy plener gdzieś w promieniu 150 km od stolicy. Na chwilę obecną zainteresowanie wyraziłem ja i koleżanka Kaśka. Jeśli ktoś by wyraził chęć ... to proszę o kontakt.

Oczywiście młodej parze wszystkiego dobrego !

wtorek, 23 września 2008

w nawiązaniu do wczorajszego dnia bez samochodu ( z racji wykonywanego zawodu nie obchodzę ) oraz zakończenia deszczowego Tour de Pologne 2008 - dziś będzie rowerowo. Los chciał, że nie udało się dotrzeć na prezentację i start wyścigu w stolicy. Los także chciał, że było mi dane spotkać kolarzy na II etapie z Płocka do Olsztyna. Było dość nerwowo bo śpieszyłem się na spotkanie u klienta ale droga była zablokowana bo niby lada moment mają jechać pierwsi zawodnicy. Wyszło warszawskie cwaniactwo i zacząłem objeżdżać byle by się nie spóźnić. Udało mi się nawet wjechać na trasę wyścigu przejechać jakieś 20 km do czasu aż jegomość w niebieskim zorientował się, że nie mam specjalnego oznaczenia obsługi na aucie i kazał zjechać na pobocze.


Tam uchwyciłem pierwszą biedronkę która urwała się od peletonu ( przejazdowi towarzyszyła wielka ekscytacja i okrzyki zgromadzonych mieszkańców Kuczborka Osady ).

Chwilę potem pojawił się goniący peleton.

niedziela, 21 września 2008

no to zaczynamy - czasem trafi się tak, że zdjęcia będą wklejane tego samego dnia co powstaną, innym razem z kilkudniowym opóźnieniem a jeszcze innym będą to foty strzelone kiedyś.

Wszystko wyjdzie z aparatów analogowych więc do procesu wywoływania, skanowania ... trzeba mieć pełne zrozumienie


Na pierwszy ogień idzie ... pies - pilnował dzielnie obejścia w Olsztynie na ul. Kołobrzeskiej