piątek, 31 października 2008

To już trzeci raz jak siadam do tego wpisu ... więc mam nadzieję, że dzisiaj się uda.

Zgodnie z tradycją usiadłem w środę kiedy to miałem popełnić kolejny środowy odcinek gdzie zamieszczam zdjęcia przedstawiające znajomą mi osobę. Z racji ogromnego zmęczenia po piłce i basenie ... fizycznie nie dałem rady i usnąłem. Pomyślałem - no nic, co się odwlecze to nie uciecze. Usiadłem więc w czwartek wieczorem - co miałem napisać to napisałem. Już jestem na etapie dodawania zdjęć a tu nagle bum. Przez chwilę zrobiło się ciemno - pomyślałem, że pewnie wystrzeliły korki. Ale nie, światło wraca po kilku sekundach. Oczywiście komputer się wyłączył i całe pisanie jak krew w piach.

Dzisiaj nadrabiam zaległości w międzyczasie szykując się do wyjścia na imprezę do hydrozagadki.

Zaległy środowy odcinek poświęcam Panu Marcinowi zwanemu też Doktorem.

Zdjęcia pochodzą z tegorocznej edycji maratonu Mazovia. Była spora presja na te zdjęcia bo niby kolega chce je sobie dodać do profilu na gronie a kolega kolarz Kubacki mu nie pozwala. Taki świat, takie życie - od dzisiaj już możesz :]

Zaczęło się oczywiście bardzo niewinnie. Zawodnicy uśmiechnięci zajadają batoniki tylko po to aby potem te wszystkie kalorie wypocić po trasie ... bez sensu:]

Doktor od samego startu rozglądał się gdzie stoję tylko dlatego abym mu zrobił zdjęcie. Z Doktorem to ogólnie jest tak, że nikt nie ma tyle zdjęć co on i to nie dla tego, że jest fajny czy coś w tym stylu.
Jak się człowiek zmęczy to potem nie ma siły - taka złota myśl kolarska.

Oczywiście zmęczenie nikomu nie przeszkadza w tym aby się licytować kto sobie bardziej rozwalił kolano.

Ogólnie to szacun, że wam się chce!

poniedziałek, 27 października 2008

Dzisiaj zadzwonił domofon. W słuchawce tajemniczy głos zadaje pytanie:

- czy chciał by się Pan dowiedzieć co się dzieje po śmierci ?

Gdyby nie kanapki na stole to pewnie bym sobie porozmawiał i dowiedział się co mnie czeka. Pokrojony w plasterki oscypek, pomidor i grzybki ze słoika wzięły górę i podziękowałem za rozmowę.


Obecnie ogarniamy się po powrocie z Bieszczad. Relacja pojawi się pewnie z początkiem przyszłego tygodnia jak wywołam zdjęcia. Wcześniej mam nadzieję zorganizujemy małą degustację specjałów jakie zwieźliśmy do domu.
Dzisiejsze zdjęcie z serii - tak po prostu.

Po tygodniowej przerwie powraca środowe wydanie tak więc Panie Marcinie - cierpliwości ! Może tym razem się uda.

piątek, 17 października 2008

Już jutro zaczynamy urlop. Wszystko już chyba spakowane, trasa sprawdzona nic tylko rano wstać i w drogę. Ambitny plan zakłada pobudkę o 4:30, małe śniadanie i jedziemy do Ustrzyk Górnych. Bieszczadzki wyjazd planowaliśmy od dawna ale dopiero teraz zorganizowaliśmy wolne w pracy i cały niezbędny sprzęt.

Wyjazd zapowiada się bardzo ciekawe z kilku powodów. Po pierwsze - kupuje aparat, który zawsze chciałem mieć. Po drugie - w Bieszczadach zapowiadana jest super pogoda więc jest spora szansa na jakieś kolorowe jesienne zdjęcia. Po trzecie - wreszcie aktywnie wypoczniemy. Po czwarte - w weekend jedzie Kubica i będziemy kibicować ;)Tu Patryńka i Yashica Mat na jednej z nielicznych w tym roku wypraw na grzyby. Aparat udostępniła koleżanka Słodka ( mam to szczęście, że na czas wyjazdu do Zjednoczonego Królestwa zostawiła mi kilka sprzętów na przechowanie ).

Jutro stanę się właścicielem sprzętu podobnej konstrukcji ale marki Rolleiflex. Będzie to początek poważnej ( mam nadzieję ) zabawy w format 6x6. Efektami nie omieszkam podzielić się po powrocie.

Nie jestem pewnien czy będziemy mieli dostęp do sieci. Jeśli nie to ... do zobaczenia po powrocie!

czwartek, 16 października 2008

tak po prostu ...

środa, 15 października 2008



Jak to już sprytnie zauważył Pan Marcin zwany także Doktorem dziś jest środa. Zgodnie z obietnicą rusza środowe wydanie poświęcone barwnym sylwetkom kolarzy, kolarek i innym znajomym, których miałem okazję uwiecznić na kliszy.

Mimo nalegań, upomnień i licznych uwag nie będzie zdjęć Doktora ( wybacz tak wyszło ;).

Wano - dzisiaj Twoje urodziny! Z tej okazji wszystkiego czego sobie tylko wymyślisz i ... szybkiego powrotu do kraju :]

Zdjęcia popełnione w UK gdzie mieliśmy okazję spędzić kilka naprawdę świetnych dni.

piątek, 10 października 2008

Mamy piątek i czas coś pomyśleć nad nadchodzącym weekendem. My mamy taki plan, że wsiadamy w auto i lecimy na mazury. Do Ełku.
Tu Patrńka na naszej kładce. W akcji oczywiście holga.

Przyszedł też kolarz Doktor i marudzi, że on też by chciał zdjęcie. Najlepiej dużo zdjęć. W dodatku takich zdjęć aby było go dużo.
Robię wyjątek tylko dla tego, że wklejone zdjęcie pochodzi z maratonu Gwiazda Mazurska, który odbył się właśnie w Ełku.

Od przyszłego tygodnia co środę postaram się poświęcać wpis i miejsce na blogu dla znajomych kolarek i kolarzy. Będzie na poważnie i na wesoło - sami chcieliście.

wtorek, 7 października 2008

Brawo Tomek !!! W dniu dzisiejszym ogłoszone zostały wyniki konkursu fotograficznego 'Twoja klisza z Powstania'. Główną nagrodę wygrało zdjęcie:


autorstwa Tomka.

Inicjatywa konkursu super ale ... z kliszą to konkurs ma mało wspólnego. Jako wyjątek mogliśmy wystartować bo doklejono nas do kategorii - 'aparaty cyfrowe z wymienną optyką'. Nie jest wszak niespodzianką, że my wybraliśmy się z analogami. Pośród uczestników wypatrzyliśmy jeszcze jednego osobnika z analogiem ( prawdopodobnie fied ).

Jak by nie było potraktowaliśmy całą zabawę jako szlifowanie wszelakich reporterskich umiejętności. Przy okazji udało nam się wejść w miejsca (kamienice, biblioteka), które z racji kiepskiego stanu nie są dostępne na co dzień. Dowiedzieliśmy się też kilku ciekawych rzeczy związanych z Powstaniem Warszawskim.

Sama rocznica i dzień 1 sierpnia traktujemy w sposób szczególny i myślę, że nie chodzi tu tylko o zjawisko określane jako 'patriotyzm lokalny'.

Na koniec jeszcze linki do zdjęć jakie wystawiliśmy do konkursu: Tomek i Ja.

Koledze Tomkowi raz jeszcze gratuluje i ze specjalną dedykacją niech zagrają chłopaki z Lao Che ... !

czwartek, 2 października 2008

Może jestem monotematyczny ale plenery w klimacie opuszczone.com trafiają się coraz częściej. Nie dość że Włocławek i opuszczona fabryka celulozy to jeszcze Żyrardów i pozostałości po zakładach lniarskich. Bynajmniej z tego co pamiętam to tak to się jakoś nazywało.

Aby się wybrać na ten plener odmówiłem sobie alkoholizacji na weselu znajomych. Łatwo nie było ale z racji doświadczenia udało się jakoś przecierpieć. Na miejsce miałem dojechać z kolegą Dżonym Tomkiem ale jakoś tak wyszło że do pociągu relacji Warszawa - Łódź wsiadłem sam.

Na miejscu czekała koleżanka Kaśka ( cały czas szuka męża ) rodowita mieszkanka miasta Żyrardów. Z racji uciążliwego deszczu zaczęliśmy od piwa/kawy mając nadzieję, że pogoda z czasem się poprawi.

Kiedy się poprawiło poszliśmy w miasto. W samym 'centrum' działo się stosunkowo niewiele więc ruszyliśmy na peryferia ...

Z racji nadchodzącego weekendu i jutrzejszej firmowej popijawy dodaję utwór. Jak wyrwę cyfrówkę od rodziców to może przy niedzieli pojawią się zdjęcia imprezowe.